Zuza cz. 2

– Cześć – mówię cicho i uprzejmie.

– Cześć – odpowiada, w pewien zalotny sposób Zuza.

Trudno mi określić w ciemnym przedpokoju jej stan, ale zmierzamy do pokoju, więc pora ocenić towar. Bezlitosne prawa rynku. Uśmiecha się. Faktycznie jest młoda 18-20 lat i…. niezbyt ładna. Na pierwszy rzut oka nadwaga. Włosy do ramion, lekko naturalnie poskręcane. Pospolita, przeciętna twarz. Ubrana w koszulkę, i spodnie dresowe. Tandeta i szmira, ale za te pieniądze… Jedyny atut, to faktycznie jest młoda.

– Na ile zostajesz? – Pyta, a ja już podjąłem decyzję. Tak jak zakładałem. Będzie idealna na zrobienie loda w to słoneczne popołudnie. Warianty są trzy: godzina, pół lub kwadrans. W praktyce sprowadza się to dwóch lub jednego numerka albo samego francuza. Często można poprosić o francuza bez gumy (FBG według slangu na Forum), to zależy od divy, która przyjmuje. To według formalnych zasad. Według zasad życiowych, niepisanych jak jesteś zadbany i dobrze nawijasz, to w najniższej stawce obrobi druta i jeszcze ją przelecisz.

– Kwadrans – mówię cicho i z uśmiechem.

– Ok. Chcesz skorzystać z prysznica? – Pyta.

– Poproszę – mówię wciąż się uśmiechając.

Daje pieniądze i dostaje ręcznik. Zuza pokazuje mi, gdzie jest łazienka. Wchodzę zwykła łazienka nawet czysto, choć mogłoby być czyściej. Opłukuję swojego druta, wycieram się podanym ręcznikiem. Zawsze sprawdzam, czy jest czysty, to też Szwagrowie punktują. Czysty. Wycieram się nie myślę o niczym – nie ma mnie, jestem w innym świecie. Wracam do pokoju, owinięty ręcznikiem w ręku trzymam ubranie. Jest ciepło, więc dużo tego nie ma.

– To ja się idę odświeżyć, a ty się rozgość. Zostawia mnie i wychodzi. Siadam w ręczniku na łóżku. Czekam. Zawsze w takich chwilach koncentruje się na czasie i przypominam sobie pierwszy raz. Każda sekunda rozciąga się w czasie kilkukrotnie. Powietrze wypełnia napięcie seksualne. Eksperymentowałem z kilkoma narkotykami, ale to oczekiwanie to haj, który jest nieporównywalny.

Słychać klamkę i pojawia się uśmiechnięta diva. Tandetny czarny strój imitujący drogą, zmysłową bieliznę i pończochy z drugoligowego sex shopu – to wszystko pasuje do drugoligowej dziwki.

– Połóż się wygodnie – mówiąc to podchodzi do łóżka i ściąga swój strój. Pozostaje tylko w pończochach. Pewnie naczytała się w babskich pisemkach, że to seksowne – pokazać się facetowi w samych pończochach. Ale ona seksowna nie jest. Duże uda już dawno przestały być kobiece stały się masywne i nieładne. Rozstępy na brzuchu świadczą, że przekroczyła granicę nadwagi i dużymi krokami zbliża się do otyłości. Jedynym atutem są duże cycki. Siada na łóżku i pochyla się w stronę mojego fiuta. Ja rozwalam się na łóżku i gładzę ją po ciele. Jej skóra dawno nie miała na sobie dobrego balsamu. Łapię ą za cycka, co nie łatwe, bo Zuza cały czas majstruje ustami przy moim drucie. Ma przyjemnie ciepłe usta. Nie jest mistrzynią w obciąganiu, ale ciepło jej ust i pomruki powodują, że momentalnie mi staje. Rytmicznie porusza głową znajdując się na czworakach prostopadle do mnie. Rękę kieruję między jej uda, delikatnie je rozsuwa. Chcę sprawdzić jak jest głęboka. Wsuwam dwa palce.

– Ssss – słyszę lekkie syknięcie, ale zaczynam rytmicznie poruszać palcami i nic już nie słyszę. Chwilę pozostajemy w tej pozycji, ja rytmiczne poruszam palcami, Zuza głową. Jest dosyć głęboka i luźna, myślę, że mimo młodego wieku jest zaprawiona w tym sporcie. Po kilku chwilach ruch moich palców staje się płynny, wyczuwam jej soki. Nie sądziłem, że zrobi się wilgotna po moich „pieszczotach”. Obrabia pałę poniżej średniej, ale na rozgrzewkę może być. Przenoszę rękę z pomiędzy jej ud na cycki. Łapię ją za cycka. To jedyna część ciała, która jest gładka. Jeszcze. Nie ma się co oszukiwać. Jest grubą, zaniedbaną, wiejską dziewuchą. Jej figura jest zwalista, skóra wymaga wizyty u kosmetyczki. Jedyny element, który jest miły dla oka i ręki to cycki. Myślę, że każdy facet zna ten typ cycków. Nie jakieś foremne, kształtne, ale duże, dorodne cyce. Takie cyce są atrakcyjne przez kilka lat, później stają się zbyt obwisłe i ich właścicielka nie ma nic do zaoferowania. W tym przypadku, przy tym trybie życia stawiam na dwa lata. Po dwóch latach będą ugniecione, a ich właścicielka jeszcze bardziej zejdzie z ceny.

– Zakładamy gumeczkę? – pada pytanie. To pytanie zawsze pada. Potwierdzam mruknięciem i klepię ją po dupie. Uśmiecha się.

Tak to jest w tym fachu. Kurwy można podzielić na trzy kategorie. Pierwszą są debiutantki i Zuza z pewnością do nich należy. Nie jest ładna, ale młoda. To widać. Podchodzi do roboty spontanicznie, ja to rozumiem. Lubi seks, niedawno odkryła, że może dostawać za to kasę. Trafiają się stare dziadki, które pomiętoszą cycki (z pewnością przypomina im młodość, bo ewidentnie przypomina divę z Dwudziestolecia) posuną kilka razy i spust. Teraz trafiłem się ja. Nie uważam się za ideał, ale jestem schludny i podobno podobam się kobietą. Dla debiutantek wszystko jest ok: seks, kasa, nowości. To jednak szybko się kończy. Mija trochę czasu. Pojawiają się mniej przyjemne momenty. Są słabsze dni, a pracować trzeba. Pojawiają się mniej przyjaźni klienci, którzy lubią, kiedy boli. Po paru takich akcjach przestaje być miło, ale nie to jest najgorsze. Pojawia się świadomość, że wdepnęła w gówno i nie ma z niego wyjścia. Bo historie o dziewczynach, które wyszły z piekła wsadźcie między bajki. Tu pojawia się kolejna kategoria prostytutek. Te, już w środku. Jeszcze młode, jeszcze ładne, ale zdradzają je oczy. Spojrzenie, którego nie da scharakteryzować. Mieszanka kilku uczuć, kilku emocji. Pierwszą warstwę pokrywa rutyna. Pod nią skrywa się smutek, żal, litość (tak litość do klienta – dobrze czytacie). Wszystko zależy od klienta. Jeśli jest poukładany, to dostrzeże zobojętnienie, czasami nawet litość. Litość, bo ta branża ma dwa końce pracują dziewczyny, które teoretycznie upadły najniżej, ale przychodzą faceci, którzy wiele wyżej nie są, a może jeszcze niżej. To może zobaczyć normalny facet. Jeśli jest typem skurwiela to może dostrzec złość i coś jeszcze. To spojrzenie mówi jasno – wytrzymam, wielu takich wytrzymałam, ciebie też wytrzymam.

Ostatnią grupą są kobiety po czterdziestce. Popularnie nazywane starymi kurwami. Tu już nie ma użalania się nad sobą. Pełna akceptacja. One już wiedzą, że taki wariant na życie wybrały i nic tego nie zmieni. Często wzmacniają się alkoholem, ale cóż taki ich los.

Ja mam do czynienia z debiutantką, która właśnie zakłada mi czarną prezerwatywę.

– Może zaczniemy klasycznie? – Pyta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *