Zuza cz. 3

Nie mam nic przeciwko. Widocznie lubi tę pozycję, bo rozkosznie rozwala się na łóżku i rozkłada nogi. Teraz ja klęczę przed nią. Rozchylam nogi i wchodzę. Patrzę na jej łono. Idę o zakład, że nigdy nie przystrzygła swojego gniazdka. Dalej patrzę na nieapetyczny brzuch z rozstępami. Cycki, to jedyny apetyczny kąsek. Tępy uśmiech na twarzy również nie zachęca do ekstazy. Posuwam regularnie łapiąc za cycka, ściskam. Jedyna szansa, żebym doszedł, to jej cycki. Jednak po kilku minutach dochodzę do wniosku, że nic z tego. Mówię, żeby się odwróciła. Od tyłu spokojnie skończę. Kiedy jest na czworakach – odwrócona tyłem, łapię ją za biodra i mocno wchodzę. Posuwam miarowo i rytmicznie.

Zastanawiam się po, co to wszystko. Posuwam brzydką dziewczynę i jeszcze za to płacę. No dobra. Przyznaję, że seks za pieniądze daje pewną satysfakcję. Nie chodzi o wymianę, ale o łatwość dostępu. Jak mówią starsi ludzie „za komuny” nic nie było, landrynki urastały do rangi rarytasu. Podobnie jest z seksem. Kiedyś dziwki kojarzone były z marginesem, z wykolejeńcami. A dziś każdy kupuje seks w ten, czy winny sposób. Może całe społeczeństwo jest wykolejone?

Nie mam czasu na rozmyślania, bo coraz mocniej dobijam do pośladków. Spuszczam się bez entuzjazmu. Kurwa. Co za bezbarwny orgazm, co za bezbarwny seks.

Ostrożnie z niej wychodzę. Jest dobrze wyedukowana. Delikatnie ściąga kalosza z jeszcze stojącego potwora. Wyciera mojego kutafona nawilżoną chusteczką, w drugą zwija zużytą prezerwatywę. Obie chusteczki wyrzuca do małego kosza na śmieci. Uśmiecha się. Po wyrazie twarzy domyślam się, że raczej było przyjemnie. Nie doszła, tego jestem pewien, ale w dosyć miły sposób zarobiła kasę. To się nazywa łatwy szmal. Siada na łóżku.

– Chcesz skorzystać z prysznica albo coś? – Pyta. Domyślam się, że „coś” to propozycja napoju albo rozmowy. Kręcę przecząco głową. Na chwilę siadam na łóżku – nagi. Nie mam problemu z nagością. Nawiązujemy rozmowę. Zuza okrywa się prześcieradłem. To, co ciekawe w dziwkarskim przemyśle, to fakt, że większość div, całkiem naga jest tylko podczas seksu. Zaraz po, a jeszcze ciekawiej – tuż przed – jest okryta albo ubrana. Jak dla mnie przekaz jest prosty, jej ciało to towar, seks, to usługa, i tylko na czas transakcji jest do dyspozycji. Kiedy kochasz się z kimś bliskim, nagość jest częścią rytuału – podkreśla brak tajemnic i pełną bezbronność. Tu jest inaczej, tu nie ma bliskość. I ja to rozumiem – prawa rynku. Powoli się ubieram.

– Gdybyś chciał mnie kiedyś odwiedzić, to dzwoń wcześniej, bo wiesz mogę być zajęta. Jak widzą w ogłoszeniu, że młoda, to dzwonią non stop.

Słucham i nie jestem pewien, czy dobrze słyszę. Albo żyje w swoim świecie, Albo daje mi do zrozumienia, że jest wziętą dziwką. Nie interesuje mnie to. Wkładam buty i wychodzę. Mówię „cześć” i grubawa diva otwiera mi drzwi.

– No to cześć małpiszonku. – Słyszę na pożegnanie.

Małpiszonku? Co to miało znaczyć? Nie wiem, mało ważne. Szybko schodzę po schodach, przeskakując po dwa. Nie muszę się spieszyć, jednak schodzę szybko. To podświadomość. Chcę jak najszybciej opuścić to miejsce. A dlaczego? Zdradzę wam sekret moje panie (o ile czytają to jakieś panie) każdego faceta. Każdy, powtarzam każdy facet był kiedyś u dziwki. Nie ma tu wyjątków. Powody są różne, nuda w związku, jeśli jest z kimś dłużej, jeśli jest młody i wolny, to zjawia się z ciekawości i chęci włożenia. Tacy jesteśmy i nic nie poradzimy. Kiedy jednak już się spuścimy, to pojawia się problem. Zaczynamy myśleć logicznie i dochodzimy do wniosku, że jesteśmy nie tu gdzie trzeba, nie z tą osobą, co trzeba, i zrobiliśmy, nie to, co trzeba. Jest jedno wyjście. Trzeba wiać.

Stoję pod klatką. Odpalam papierosa i idę coś zjeść. Taki mam schemat działania. Zawsze po płatnym seksie idę na niewyszukane jedzenie do jakieś budy. Chcę być spójny – do żałosnej egzystencji pasuje żałosne jedzenie.

Kiedy jestem najedzony. Wracam do siebie. Szybkie sprzątanie, przegląd wydarzeń kulturalnych, zwykłe czynności. Popołudnie niepostrzeżenie zamienia się w wieczór. Nie chcę spędzać samotnie wieczoru. Idę do knajpy.

***

Odwzajemniam uśmiech barmanki. Matołki przy barze idą rzucać lotkami. Podchodzę, zamawiam kolejne piwo. Rozmowa sama się toczy. Jest miło. Można powiedzieć, że coś zaiskrzyło.

Wracając do domu zastanawiam się, dlaczego mimo stabilnego życia towarzysko-seksualnego wydaję pieniądze na kurwy? Po rozstaniu z Emilią, szybko odnalazłem ruchadełko ze studiów. I właśnie dziś mógłbym spokojnie zadzwonić do Kaśki. Zawsze umawiamy się na piwo, chociaż ostatnio nawet nie otworzyliśmy puszki. Mógłbym dziś, po raz kolejny ją zerżnąć. Byłoby tak samo jak kilka godzin temu. Kiepski seks, z kiepską dziewczyną. Kasa zostałaby w portfelu. A wybrałem kurwę. Wybrałem? Nie, nie wybierałem. Ja musiałem to zrobić. Mówcie co chcecie. Ale kurewski świat, czy też światek ma w sobie coś, to coś. Przed snem włączam komputer, wchodzę na Forum. Relacjonuję wizytę na nowej mieszkaniówce. Krótki opis, cyfry, to by było na tyle. Szwagrowie będą wdzięczni.

Kilka tygodni później pomogę nowopoznanej barmance zamknąć lokal i ją odprowadzę. Spędzimy razem noc, u niej. Do knajpy więcej nie wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *