Czy NoFap uratuje świat?

Nie będę kłamał, przez ostatnie kilkanaście  lat trochę pobzykałem. Nie raz  i nie dwa nawet nieco perwersyjnie. Problemem jest to, że jak człowiek wsiądzie na tę karuzelę, to trudno z niej zsiąść. Na początku to jest nawet ciekawe i człowiek ma ochotę na to, żeby ta karuzela jeszcze przyspieszyła. Kiedy karuzela przyspiesza, to zabawa staje się jeszcze bardziej niesamowita i nie zauważamy momentu, gdy zaczyna się robić niedobrze, bo karuzela kręci się po prostu za szybko. I tu pojawia się problem. Nie jest to już fajna zabawa, pokręciliśmy się i chcielibyśmy zejść, ale nie ma jak, bo karuzela kręci się tak szybko, ba, ona zapierdala.  Pozostając przy metaforze z karuzelą, dochodzimy do takiego momentu, gdy kręcimy się już tak mocno, że ze dwa razy puściliśmy pawia, ale karuzela jest tak rozpędzona, że nie można z niej zejść.

Jeśli ktoś się pogubił, to przypomnę, że cały czas pisałem o seksie. Tak było. Moja egzystencja już dawno przeszła ponad podrywaniem, czy seksem komercyjnym. Wszedłem na całego w seksualny underground. Kina porno, kluby swingersów, cichodajki, pokątne szemrane peeshowy i sexshopy. Tak bardzo zabrnąłem w to wszystko, że przestałem zwracać uwagę na normalne kobiety. Co gorsza po drodze utraciłem umiejętność nawiązywania relacji. Tak jakby jakakolwiek zdrowa relacja z kobietą była zbędna. No bo po co? Skoro jestem w świecie przepełnionym doznaniami. Psycholog mój stan nazwał przebodźcowaniem, czyli stępieniem zmysłów na skutek zbyt dużej ilości bodźców. Przy okazji zasugerował terapię i wizyty raz w tygodniu, które miały wyprowadzić mnie na prostą (koszt całej takiej zabawy to grubo ponad 10 patyków, nie wspominałem mu o tym, że jakbym miał takie pieniądze pod ręką, to wykurwiłbym do Tajlandii, a nie na kozetkę).

Przypadkowo (to zawsze jest przypadek) natrafiałem w sieci na wzmianki o ruchu NO FAP. Początkowo mnie to rozbawiło, bo pomyślałem, że to jakaś krucjata marszczyfredziów, ale poczytałem, pomyślałem i nie jest to takie głupie. Okazuje się, że NO FAP (skąd fap, to każdy bawiący się ze sobą i słyszący odgłosy tej zabawy facet, powinien wiedzieć) to nie tylko zaprzestanie męczenia ptaka, to także wyzerowanie się ze wszystkiego. Porno, seks (w jakiejkolwiek formie), seksualizowanie, i wszelkiej maści świństewka. Czemu nie, podobno szczytem perwersji jest czystość. Zachęcają do tego świadectwa ludzi sukcesu. Steve Jobs podobno przez 340 dni nie był aktywny w tej materii, Mahomed Ali przez 763 dni, nawet 50Cent 263 dni trzymał ptaka w klatce, a Mike Tyson stwierdził, że nie robił żadnego bara bara przez pięć lat (5!) w co akurat powątpiewam. W sieci jest mnóstwo dzieciaków, które chwalą się miesiącem, dwoma, trzema, półroczem, czy rokiem bez stroszenia ogona. Pomyślałem, że czemu nie, ja też zacznę rok 2022 bez seksu i zobaczymy co będzie dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.