Zalety bycia niewidzialnym

Od dwóch miesięcy stałem się kolejnym prorokiem ruchu No Fapp. Na tę decyzję złożyło się kilka czynników, ale to  temat na inne rozważania.

Skoro w sposób świadomy i co ważne dobrowolnie wycofałem się z życia seksualnego na tej planecie, to tym samym musiałem się wycofać z przedpola krainy seksu, czyli życia towarzyskiego.

Co za tym idzie? Przede wszystkim przestałem bywać. Kluby, knajpy i kawiarnie. Poligon, i pole walki niezmierzonej liczby podrywaczy przestały mnie interesować. Swoją bytność ograniczyłem do wejścia po kawę na wynos lub szybkiego zamówienia śmieciowego jedzenia.

To oczywiście jest pierwszy krok. Kolejnym jest wygląd zewnętrzny. Nie oszukujmy się ubiór, kontakt wzrokowy, fryzura, wyraz twarzy (preferowany uśmiech), to wszystko przekłada się na towarzyski sukces. Ja za o wszystko podziękowałem. Fryzurę mam zaniedbaną – od trzech miesięcy nie byłem u fryzjera. Ubrania mam sprzed trzech sezonów i też ich nie wymieniam, zacząłem się ubierać w sposób niemal bezbarwny. Nie szukam kontaktu wzrokowego z kobietami. Po prostu jestem niewidzialny towarzysko.

To daje mi niesamowite pole obserwacji. Mogę iść przez miasto, jechać komunikacją miejską i jestem niewidoczny. Nie ma mnie. Idę przez miasto i mogę obserwować, to daje swobodę i skłania do przemyśleń…

Czy NoFap uratuje świat?

Nie będę kłamał, przez ostatnie kilkanaście  lat trochę pobzykałem. Nie raz  i nie dwa nawet nieco perwersyjnie. Problemem jest to, że jak człowiek wsiądzie na tę karuzelę, to trudno z niej zsiąść. Na początku to jest nawet ciekawe i człowiek ma ochotę na to, żeby ta karuzela jeszcze przyspieszyła. Kiedy karuzela przyspiesza, to zabawa staje się jeszcze bardziej niesamowita i nie zauważamy momentu, gdy zaczyna się robić niedobrze, bo karuzela kręci się po prostu za szybko. I tu pojawia się problem. Nie jest to już fajna zabawa, pokręciliśmy się i chcielibyśmy zejść, ale nie ma jak, bo karuzela kręci się tak szybko, ba, ona zapierdala.  Pozostając przy metaforze z karuzelą, dochodzimy do takiego momentu, gdy kręcimy się już tak mocno, że ze dwa razy puściliśmy pawia, ale karuzela jest tak rozpędzona, że nie można z niej zejść.

Jeśli ktoś się pogubił, to przypomnę, że cały czas pisałem o seksie. Tak było. Moja egzystencja już dawno przeszła ponad podrywaniem, czy seksem komercyjnym. Wszedłem na całego w seksualny underground. Kina porno, kluby swingersów, cichodajki, pokątne szemrane peeshowy i sexshopy. Tak bardzo zabrnąłem w to wszystko, że przestałem zwracać uwagę na normalne kobiety. Co gorsza po drodze utraciłem umiejętność nawiązywania relacji. Tak jakby jakakolwiek zdrowa relacja z kobietą była zbędna. No bo po co? Skoro jestem w świecie przepełnionym doznaniami. Psycholog mój stan nazwał przebodźcowaniem, czyli stępieniem zmysłów na skutek zbyt dużej ilości bodźców. Przy okazji zasugerował terapię i wizyty raz w tygodniu, które miały wyprowadzić mnie na prostą (koszt całej takiej zabawy to grubo ponad 10 patyków, nie wspominałem mu o tym, że jakbym miał takie pieniądze pod ręką, to wykurwiłbym do Tajlandii, a nie na kozetkę).

Przypadkowo (to zawsze jest przypadek) natrafiałem w sieci na wzmianki o ruchu NO FAP. Początkowo mnie to rozbawiło, bo pomyślałem, że to jakaś krucjata marszczyfredziów, ale poczytałem, pomyślałem i nie jest to takie głupie. Okazuje się, że NO FAP (skąd fap, to każdy bawiący się ze sobą i słyszący odgłosy tej zabawy facet, powinien wiedzieć) to nie tylko zaprzestanie męczenia ptaka, to także wyzerowanie się ze wszystkiego. Porno, seks (w jakiejkolwiek formie), seksualizowanie, i wszelkiej maści świństewka. Czemu nie, podobno szczytem perwersji jest czystość. Zachęcają do tego świadectwa ludzi sukcesu. Steve Jobs podobno przez 340 dni nie był aktywny w tej materii, Mahomed Ali przez 763 dni, nawet 50Cent 263 dni trzymał ptaka w klatce, a Mike Tyson stwierdził, że nie robił żadnego bara bara przez pięć lat (5!) w co akurat powątpiewam. W sieci jest mnóstwo dzieciaków, które chwalą się miesiącem, dwoma, trzema, półroczem, czy rokiem bez stroszenia ogona. Pomyślałem, że czemu nie, ja też zacznę rok 2022 bez seksu i zobaczymy co będzie dalej.