Kaja cz.2

Kiedy znaleźliśmy się w pokoju, ciekawość jej ciała przeobraziła się w niewyobrażalne napalenie. Jej zgrabna figura w połączeniu z wulgarną opalenizną i makijażem, była jednym wielkim afrodyzjakiem, erotycznym wabikiem. Zacząłem łapczywie obmacywać jej ciało. Tak jak przypuszczałem, była wydepilowana. Jej cipka, nie wyróżniała się niczym szczególnym, ale gdy złapałem w dłonie jej zgrabny tyłeczek, dotarłem niemal do granicy. Poczułem, że zaraz nastąpi szczyt. Odsunąłem się. Kaja, nie próżnowała. Jej zgrabne dłonie w sekundzie nałożyły  gumę. Subtelnie położyła się na łóżku i rozchyliła nogi. Gdy zacząłem się w niej poruszać. Popatrzyłem na jej twarz, cycki, niewielkie i mocno opalone, płaski brzuch. Uświadomiłem sobie, że posuwam pewien rodzaj Barbie, może nie ten najbardziej na topie, ale jednak. Nie mam pojęcia, co było punktem zapalnym, ogólna sytuacja, jej uroda, paranormalne właściwości jej krocza. Poczułem nadchodzącą falę. Błagam nie – pomyślałem- nie tak szybko. Chciałem delektować się jej ciałem, posuwać we wszystkich możliwych konfiguracjach. Nie zdążyłem, doszedłem. Całość trwała może dwie minuty. Nie dowierzałem. Patrzyłem na nią i niedowierzałem, że to już. Delikatnie zsunęła prezerwatywę i zawinęła w płatek jednorazowego ręcznika. Podała mi następne trzy listki. Niedowierzanie było tak duże, że nawet nie zostawiło miejsca na zakłopotanie. Jesteś niesamowita – bąknąłem

– To miłe, dzięki. – Jej twarz nie zradzała większych emocji, na ułamek sekundy, dosłownie ułamek kąciki jej ust minimalnie drgnęły. Nie był to grymas szyderstwa. Przede wszystkim była to mina, jaką robi starszy brat, który po raz setny pokazuje młodszemu trik, a młodszy wciąż nie wie o co tak naprawdę chodzi. Dopiero na klatce schodowej zrozumiałem. To był jej stały numer. Cały ten scenariusz, z bielizną, szybkim założeniem kalosza. I rozłożeniem nóg. Doskonale wiedziała jak działa na facetów i jak to wykorzystać. Rozkładała szybko nogi i jeszcze szybciej je z powrotem składała. Dałem się wyruchać, choć niby to ja ruchałem. Wprost, nie do uwierzenia.

Poszedłem do chińskiej knajpki, zamówiłem ich firmowego kurczaka i przeżuwając kęs, za kęsem, rozmyślałem o tej cwanej divie. Wiedziałem, że muszę tam wrócić. Nie nasyciłem się nią. Obmyślałem plan rewanżu. To, co było godzinę temu, to była zaledwie uwertura. Koncert miał nadejść. Rozejrzałem się po nieco obskurnej knajpce. Nie wiem co mnie w tej ruderze tak bardzo urzekło, że z reguły chińszczyznę tam właśnie jadałem. Może to, że była praktycznie przy osiedlu, na którym mieszkałem? Odniosłem talerz i odszedłem w siną dal.

Kilka dni później znów odwiedziłem to mieszkanie. Tym razem wziąłem nieco pulchniejszą divę, ze szczerym uśmiechem. Miły był z niej przytulas. Sam seks zatarł się już w mojej pamięci, więc nie było fajerwerków, ale było przyjemnie. Kiedy było już po i ubierałem spodnie, spojrzałem na nią, leżącą na łóżku. Jak na dziwkę, wyglądała, nieprofesjonalnie. Zastanowiłem się, co się stało, że jest dziwką. Wyglądała na zwyczajną dziewczynę, powinna mieć zwyczajnego chłopaka i uprawiać z nim zwyczajny seks. Nie zadałem takiego pytania, takich pytań się nie zadaje, po prostu. (…)

Moja ręka porusza się coraz szybciej, biała substancja opuszcza moje ciało. I ląduje na muszli klozetowej, płytkach i spłuczce. Rwę kawałek papieru toaletowego i sprzątam po sobie. Wskakuję pod prysznic. Dwadzieścia minut później jestem ubrany. Kapitan wciąż śpi. Zamykam go w mieszkaniu i wychodzę. Wykonuję telefon, wszystko idzie zgodnie z moim planem. Prysznic pozwolił mi nieco dojść do siebie, ale wciąż czuję wczorajsze promile. Głowa ciąży mi nieco bardziej, ale wiem, że lepszego momentu nie będzie.

Kaja otwiera w koszulce i majteczkach. Widocznie niedawno wstała. Pyta, czy chcę skorzystać z prysznica, kręcę głową. Przechodzimy do pokoju. Rozbieram się. Kaja ściąga koszulkę i majteczki. Naga kładzie się na łóżku. Widok jej nagiego ciała pobudza. Dotyk jej piersi, wyprostował mój korzeń, ale do wystrzału było daleko. Zacząłem pocierać ją palcem.  Rozsunęła uda i nie pozostała dłużna, jej dłoń zaczęła regularne ruchy. Przysunąłem się i wyeksponowałem kutasa bardziej. Jej ręka przyspieszyła. Teraz moje kąciki ust lekko drgnęły. Zatopiłem palec w jej rozkosznej jamce, która była cieplutka i rozkosznie miękka.

– Chcesz francuza? – Oho, nasza partia seks-szachów nabiera rozpędu. – Pomyślałem.

– Jasne.

Jej głowa zaczęła rytmicznie pracować. Z satysfakcją patrzyłem na jej buźkę. Lubię te klocki, ale zdecydowanie nie jest to forma aktywności seksualnej, która miałaby doprowadzić mnie do orgazmu. Ale Kaja tego nie wiedziała. Gładziłem jej ciało zatrzymując się na zgrabnej półkuli pośladka. Faktycznie miała niezłe ciało. Dawałem jej dwa, do trzech lat w takiej formie, później przejdzie do okręgówki. Po kilku minutach dała za wygraną.

– Zakładamy? – Pokiwałem przecząco głową.

– Jeszcze nie. Połóż się, chcę cię posmakować. – Położyła się na plecach i rozsunęła lekko ugięte nogi. Położyłem się miedzy nimi i z niekłamaną rozkoszą patrzyłem na jej płaski brzuch, delikatnie wypukły wzgórek, jej szczupłe uda, wszystko skupiało się w jej wydepilowanej norce. Mój język rozpoczął taniec z jej wargami, po chwili lizania jej szparki, zanurkowałem językiem w jej wnętrzu. Jej cipka pachniała różanym żelem pod prysznic. Takiego używała Paulina. Kiedy nasyciłem nią swe zmysły, założyła condom. Powoli, centymetr po centymetrze wjeżdżałem w nią. Nie spieszyłem się, wiedziałem, że tę godzinkę wykorzystam sumiennie. Powoli w niej pracowałem. Spojrzałem na jej twarz, profesjonalistka, bez zbędnych emocji. Napawałem się jej ciałem, powoli, ale zdecydowanie pierdoliłem ją i patrzyłem z zachwytem na ten żywy pomnik sztuczności. Co z tego, że pod tą powłoką najprawdopodobniej kryje się pusta istota, którą ukształtowały rubryki z serii: „mój pierwszy raz”. Mojego chuja, to nie obchodzi. W pewnych kwestiach, my faceci, jesteś wręcz banalni.

Zgiąłem jej nogi w kolanach i złączyłem. Sam znajdując się na kolanach sparłem jej złączone stopy o swoją klatkę piersiową. Zabawa nabierała tempa. Teraz moje ruchy były szybsze, ręce położyłem na jej udach, zaczęła oddychać nieco głośniej. Jej zmieniony oddech spowodował, że z nową mocą naparłem na jej cipkę. Rozłożyła nogi, a ja mocno w nią wjechałem. Klasycznie, z boku, na jeźdźca, od tyłu. Co chwile zmieniałem pozycje, chcąc być w niej na każdą głębokości i pod każdym możliwym kątem. Kiedy klęknęła z wypiętą dupcią, złapałem za biodra i mocno pchałem, dobijając brzuchem do jej pośladków, czułem, jak moje jądra odbijają się od jej cipki. Wreszcie poczułem zmęczenie. Kiedy ponownie ją odwróciłem i natarłem między jej rozłożone nogi, poczułem, że niedługo nadejdzie kres tej zabawy. Trzymając w dłoniach jej rozłożone uda, pogalopowałem szaleńczym tempem. W końcu, moje działo wystrzeliło po raz drugi dzisiejszego dnia. Na moment, zawirowało mi wszystko przed oczami. Ale jazda. Popatrzyłem na twarz opalonej dziwki, oddychała szybciej, też nieco dostała w kość. No to remis – pomyślałem.

Chłodny, przedpołudniowy wiatr zamiast mnie orzeźwić, osłabił mnie.  Procenty dnia wczorajszego i dzisiejszy orgazm, sprawiły, że szedłem zataczają się lekko. Seks na kacu, to jednak swego rodzaju narkotyk. Wróciłem do mieszkania. Kapitan dopiero się budził. Nic mu nie mówiłem. Nie sądzę, żebym zrobiło to na nim wrażenie. W końcu wszyscy żyliśmy wtedy w krainie absurdu.

Kaja była jeszcze, tak jak przewidywałem, kilka lat w branży, później zniknęła. Nie pamiętam, czy byłem jeszcze kiedykolwiek u niej. Może? Kto  by to wszystko spamiętał. Z relacji Szwagrów dowiedziałem się, że lata mocnej opalenizny odbiły się na jej urodzie. Co ciekawe, ceny zostawiła te, z lat świetności. Dlatego z czasem zaczęły przeważać opinie, że nie warto za taką kwotę korzystać. Ot, prawa rynku.